You are currently viewing Strata jest tematem tabu…

Strata jest tematem tabu…

Nie lubię w swojej pracy określenia „poronienie”. Uczono mnie o poronieniu w sposób, w jaki uczono mnie także o tym jakie są rodzaje iniekcji. Wewnętrznie czułam, że to trochę za mało… że to nie takim językiem należy mówić o… no właśnie o czym? O stracie dziecka? O martwym porodzie dziecka w 6 tygodniu jego życia wewnątrz Kobiety? Bo język… Słowo „poronienie” odbiera człowieczeństwo… Sprawia, że Dziecko które zostało Utracone jakby nigdy nie istniało… Ono zostało poronione, a nie nienarodzone…

15 października, to dzień po moich urodzinach… to także dzień kiedy wiele Kobiet pamięta o Narodzinach Swoich Dzieci, które nie zdążyły zacząć żyć poza ich Wewnętrznym Światem. Bo poza tym, że część Kobiet pamięta dokładnie daty Narodzin ich Utraconych Dzieci, to 15 października Wszyscy możemy pamiętać, że gdzieś blisko nas jest Kobieta, która właśnie przeżywa stratę.

„Mam na myśli odrzucenie, niezrozumienie, zwłaszcza przez starsze kobiety, które nie chodziły na USG, może nigdy nie widziały dziecka w brzuchu, nie znały jego płci. One bojkotują tę stratę, nie uznają jej”.

Statystyka jest okrutna… To tylko liczby, ale to też uświadomienie skali „problemu”, bo przecież szacuje się, że około 25% ciąż kończy się poronieniem. Kobiety w mojej Rodzinie nie mówiły nigdy o swoich utraconych Dzieciach, choć wiem, że niejedna z nich takiej straty doświadczyła. Nie mówili także o tym ich Mężowie, Partnerzy, Ojcowie Swoich Nienarodzonych Dzieci. Czasem była to strata związana z brakiem dwóch kresek na teście przez wiele lat starań. A czasem strata Dziecka Poczętego, które wybrało życie „gdzieś indziej”. Kobiety z pokolenia mojej Mamy, ale też Babci przeżywały straty „po cichu, wewnątrz siebie”. Szły do pracy tak samo, jak każdego innego dnia, choć w ich życiu rozgrywał się dramat. W niektórych sytuacjach Kobiety przeżywające Stratę Dziecka mogą mieć wrażenie, że ich doświadczenie jest w jakiś sposób umniejszane. Dlaczego tak się dzieje? Może odpowiedzią na to pytanie będzie zacytowany z książki „Wszystkie moje straty. O ciąży, traumie i odzyskanym życiu” autorstwa Katarzyny Kachel wywiad z Joanną Piątek – Perlak. „Mam na myśli odrzucenie, niezrozumienie, zwłaszcza przez starsze kobiety, które nie chodziły na USG, może nigdy nie widziały dziecka w brzuchu, nie znały jego płci. One bojkotują tę stratę, nie uznają jej”.

Chciałabym, żeby każda Kobieta współcześnie mogła przeżywać stratę w sposób, w jaki tego potrzebuje, z godnością i szacunkiem do niej samej. Chciałabym, żeby każdy Mężczyzna mógł mówić, że też stracił Dziecko, przecież On też utracił swoje Dziecko. Może trzeba zmiany pokolenia, albo zmiany języka…

Jako położna też przeżywam straty Dzieci, razem z Rodzicami, którzy przeżywają swój dramat. Pozostają we mnie rozmowy, pozostają we mnie zdarzenia z pracy. To nie jest tak, że jako osoba medyczna przeżywam mniej. Różni mnie to, że to nie jest moja osobista strata.

Nie uczono mnie rozmawiać o stracie.. nie mówiono jak mówić, jak pytać. Ot.. suche zdania wywiadu „która ciąża? który poród?”. Zaczęłam czytać, rozmawiać, szukać na własną rękę. Przeglądać strony internetowe, fora dla Kobiet doświadczających Straty. I teraz wiem, że jak Kobieta odpowiada na pytanie „to moja piąta ciąża, drugi poród” to poza tym jednym Dzieckiem, które najczęściej jest już słodkim biegającym „Brzdącem”, ta Rodzina ma jeszcze troje Dzieci, które nie zdążyły wziąć wdechu po tej stronie świata. I czasem, czasem mówię „ma Pani jeszcze trójkę Aniołków opiekujących się Wami” i widzę wtedy najczęściej ślad wzruszenia na twarzy… Poza tym, przecież do takich sytuacji w życiu ciężko się przygotować. To tak jakby oczekiwać codziennie udziału w jakiejś katastrofie.

W tym szczególnym dniu, jeden dzień po moich Narodzinach, chciałabym upamiętnić wszystkie Dzieci, które poznałam przez krótką chwilę w swojej pracy, którym czasem pomagałam pożegnać się z Mamą i Tatą. Które zostawiły we mnie ślad swojej obecności, dzięki którym jestem za każdym razem lepszą położną niż jeden moment wcześniej…

Bo..

…nie ma stópki tak małej, by nie mogła pozostawić śladu…

PS. Więcej dobrych informacji i wsparcia można otrzymać w wielu miejscach Internetu. Można na przykład wejść na stronę www.siostryronie.pl i poczuć, że nie jest się samej/ samemu. Niezależnie od tego, czy jest się osobą doświadczającą straty, czy też osobą pomagającą tą stratę przeżywać.

Dodaj komentarz